9 sierpnia 2017

Od Hope Cd Samuel

Z rozdziawionymi ustami patrzyłam na Samauela zakrytego przez… dosyć dużego pluszaka. I to nic! Ten pluszak był psem i wyglądał trochę jak mały Thor.
  - Ha! On wygląda jak Thor! - usłyszałam za sobą krzyk Yuki. Widocznie też to zauważyła. W końcu się otrząsnęłam, wyciągając ręce w przód i zabierając przytulankę w swoje. Nie wiem, czy chciałabym wiedzieć, gdzie go dorwał. Tyłem wróciłam do mieszkania, starając się w nic nie przywalić. Nie szło mi to aż tak źle, jak przypuszczałam. Postawiłam Thora Juniora obok stolika przygotowanego na prezenty od rodziców i znajomych. Nie zmieściłby się na nich. A jak już, to wszystko by zrzucił. Dostrzegłam, że do szyi miał jeszcze coś przywiązane do szarej obróżki. Szarej! Jak Thora. Z uśmiechem na twarzy wyprostowałam się, odwracając twarz do Yuki grzebiącej przy wieży stereo przydźwiganej z mojego pokoju oraz Samuela, który z zainteresowaniem spoglądał na stół z takimi przekąskami, jak chrupki, pocky wszelkiego rodzaju i inne ciasteczka i żelki. Podeszłam od tyłu do Samuela, z początkowym zamiarem go przytulenia, jednak… na końcu zwątpiłam w moją odwagę.
  - Przyjdą jeszcze ludzie z mojej klasy… - powiedziałam w jego stronę. Odwrócił się do mnie i skinął twierdząco głową. I nagle w moich uszach rozbrzmiała jedna z piosenek zespołu Fall Out Boy, a dokładniej „Irresistible”. Spojrzałam na Yuki, która zwycięsko się uśmiechała z podłączonym swoim telefonem do wieży. No tak, ostatnio ściągała masę różnych piosenek. Nie wiedziałam, że to też. Zwykle nie słuchała takiej muzyki, woląc jakieś wolniejsze i spokojniejsze. W tym momencie zaczęło brakować mi Thora u boku, gdyż nie było go z nami. Rodzice stwierdzili, że tylko by przeszkadzał i zabrali go ze sobą na trzy dni poza miasto. Pewnie tak samo za mną tęskni, ja za nim. Wtem usłyszałam dzwonek do drzwi. Shion rozradowana podbiegła do nich, łapiąc mnie za dłoń. Otworzyła je, a do środka wlała się fala nastolatków. Chłopcy i dziewczyny, niektórzy elegancko ubrani, inni mniej. Każdy po kolei składał mi życzenia, dawał prezenty, a co druga osoba z wódką w dłoni kierowała się do kuchni. No tak… to w końcu osiemnastka. Dziewczyny z mojej kobiety jeszcze coś dodawały, że ślicznie wyglądam. Gdy drzwi zostały zamknięte, zerknęłam w dół na to, jak się ubrałam. Miałam na sobie zwykłe dżinsy, a na górę ubrałam krótką bluzkę z głębokim dekoltem wyciętym w serek. Z tyłu widniał za to numer osiemnaście. Wyglądam zwyczajnie tak jak zwykle. Postawiłam wszystko na stolik pod ścianą. Rzuciłam kontrolne spojrzenie na Thora Juniora. Chyba nawet tak go nazwę. Thor Junior. Zaśmiałam się w duchu na ten pomysł.
  - Hope, kiedy będzie tort? - usłyszałam obok siebie czyjś głos. Podniosłam się, widząc Miiko, dziewczynę w niebieskich włosach. Uwielbiała je farbować na najróżniejsze barwy. Przy żadnym nie zatrzymała się dłużej niż na miesiąc. Czasem nawet niecały.
  - Koło dwudziestej pierwszej! - odkrzyknęła Yuki z kuchni. W tym roku to ona rządziła, jeśli chodziło o tort. Kupiła go i przyniosła. Nie chciała, bym go zobaczyła. Gdy przyszła, to kazała mi zasłonić oczy. Szalona jakaś. Miiko skinęła głową, wracając do jakichś kolesi, którzy postanowili rządzić przy stole z przekąskami, choć głównie w ich dłoniach widziałam flaszki. Kilka osób do nich podeszło, by im nalali. Wtem pierwszą opróżnili, a Shion to wykorzystała i ją wzięła. Stanęła z nią na kanapie i głośno gwizdnęła. Podniosła butelkę w górę.
  - Gramy w siedem sekund w niebie! - krzyknęła. Każdy zawtórował jej okrzykami radości. O nie… Yuki mi ostatnio o tym opowiadała i nawet mówiła, że zagramy w to na moich urodzinach, lecz ja jej nie uwierzyłam. Teraz będę tego żałować. Zaczęła mówić o zasadach w tej grze, jednak ja nie słuchałam. Znałam je już na pamięć.
  - A gdzie będziemy się całować? - zapytał jakiś chłopak. Shion się podejrzanie uśmiechnęła. Znowu. Wskazała palcem na drzwi w szafie w głębi domu. O nie…
  - Tam jest mała skrytka na miotły – powiedziała. Wiedziałam. Dziewczyna zeszła z mebla i podeszła do mnie. Chwyciła mnie za rękę i zaprowadziła do już tworzonego kółka. Posadziła mnie obok Kai’a i Rina, dwóch chłopaków z naszej klasy, a sama usadowiła się obok tego drugiego. Podała mi butelkę, mówiąc, że solenizantka zaczyna pierwsza. Próbowałam się wykręcić, nie chcieć w to grać. Nie chcę wchodzić z kimś do ciemnego pokoju! Gdy usłyszałam, jak reszta siedzących skanduje moje imię, przestałam protestować i zakręciłam. Gwint szklanej butelki zatrzymał się na kimś naprzeciwko mnie. Podniosłam wzrok i zobaczyłam… Lukrecję? To on w to też grał…? Jasnowłosa, najwyraźniej ucieszona jak nigdy, porwała mnie z podłogi razem z Samuelem. Jaką ona ma siłę! Znowu chciałam protestować, gdy mnie wepchnęła do ciemnego pomieszczenia ze szczotkami, jednak nie zdążyłam, gdyż drzwi zaraz z hukiem się zamknęły. Odbiłam się od ściany, tępo wpatrując się w miejsce, gdzie jeszcze wcześniej było światło, a teraz nie. Momentalnie poczułam czyjś oddech na mojej twarzy. Podniosłam głowę wyżej, zauważając dwie świecące się kulki, które w tej chwili mogłyby być tylko oczami mojego znajomego.

< Samuel? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz